Kiedyś leczyli się tu głównie resortowi pacjenci i krajowe VIP-y. To jeden z najnowocześniejszych zakładów opieki zdrowotnej w regionie, a nawet w kraju. Dziś olsztyńska poliklinika będzie świętować swoje 65-lecie.
W latach 60. dochodził tu do siebie minister spraw zagranicznych Adam Rapacki. W czasie kampanii prezydenckiej w 1995 roku, po wypadku na rowerze w łańskich lasach, w poliklinice hospitalizowano natomiast Jacka Kuronia.
Już w XXI wieku pacjentem szpitala był natomiast Czesław Kiszczak, wieloletni szef PRL-owskiego ministerstwa spraw wewnętrznych.
— Przez lata była to placówka rządowa, w której leczyli się głównie urzędnicy resortu spraw wewnętrznych i VIP-y — mówi Janusz Chełchowski, dyrektor szpitala. — Dziś też pełnimy tę funkcję, ale już tylko dodatkowo. Ministerstwo to organ założycielski i właściciel szpitala, ale nasza działalność zdecydowanie się "ucywilniła". Przyjmujemy wszystkich.
Antoni Celmer, wieloletni dyrektor szpitala, pracę w poliklinice rozpoczął w styczniu 1961 roku. Nie ukrywa, że wówczas był to zupełnie inny szpital.
— To była taka bombonierka — opisuje Celmer. — Wcześniej mieściła się tam jakaś szkoła wojskowa i budynek musiał być dostosowywany do nowej funkcji. Dziś takich szpitali już nie ma. W latach 60. i 70. pracowało u nas 120-150 osób, a obecnie aż 950!
W gmachu przy al. Wojska Polskiego poliklinika działa od października 1946 roku. Rozbudowę szpitala rozpoczęto jeszcze w latach 80.
Jednym z najważniejszych wydarzeń w historii placówki było utworzenie w nim sześć lat temu Warmińsko-Mazurskiego Centrum Onkologii. To ośrodek przygotowany w pełni do profilaktyki, diagnostyki i leczenia chorób nowotworowych.
W sumie w ubiegłym roku w poliklinice leczyło się ponad 37 tys. pacjentów. To właśnie przez to szpital od kilku lat ma zdecydowanie największe nadwykonania w regionie. W ubiegłym roku szpital przekroczył kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia o ponad 14,5 mln. W tym roku ta kwota będzie prawdopodobnie jeszcze większe.
Podczas uroczystej gali w olsztyńskiej filharmonii szpital uczci nie tylko jubileusz 65-lecia istnienia, ale również podsumuje trwającą od pięciu lat kampanię "Rak to nie wyrok. Trzymaj życie w swoich rękach".
Już w XXI wieku pacjentem szpitala był natomiast Czesław Kiszczak, wieloletni szef PRL-owskiego ministerstwa spraw wewnętrznych.
— Przez lata była to placówka rządowa, w której leczyli się głównie urzędnicy resortu spraw wewnętrznych i VIP-y — mówi Janusz Chełchowski, dyrektor szpitala. — Dziś też pełnimy tę funkcję, ale już tylko dodatkowo. Ministerstwo to organ założycielski i właściciel szpitala, ale nasza działalność zdecydowanie się "ucywilniła". Przyjmujemy wszystkich.
Antoni Celmer, wieloletni dyrektor szpitala, pracę w poliklinice rozpoczął w styczniu 1961 roku. Nie ukrywa, że wówczas był to zupełnie inny szpital.
— To była taka bombonierka — opisuje Celmer. — Wcześniej mieściła się tam jakaś szkoła wojskowa i budynek musiał być dostosowywany do nowej funkcji. Dziś takich szpitali już nie ma. W latach 60. i 70. pracowało u nas 120-150 osób, a obecnie aż 950!
W gmachu przy al. Wojska Polskiego poliklinika działa od października 1946 roku. Rozbudowę szpitala rozpoczęto jeszcze w latach 80.
Jednym z najważniejszych wydarzeń w historii placówki było utworzenie w nim sześć lat temu Warmińsko-Mazurskiego Centrum Onkologii. To ośrodek przygotowany w pełni do profilaktyki, diagnostyki i leczenia chorób nowotworowych.
W sumie w ubiegłym roku w poliklinice leczyło się ponad 37 tys. pacjentów. To właśnie przez to szpital od kilku lat ma zdecydowanie największe nadwykonania w regionie. W ubiegłym roku szpital przekroczył kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia o ponad 14,5 mln. W tym roku ta kwota będzie prawdopodobnie jeszcze większe.
Podczas uroczystej gali w olsztyńskiej filharmonii szpital uczci nie tylko jubileusz 65-lecia istnienia, ale również podsumuje trwającą od pięciu lat kampanię "Rak to nie wyrok. Trzymaj życie w swoich rękach".