Podziel się:

Podziel się:

Mowa nie równa się komunikacji, komunikacja nie równa się mowie

- Rodzice dzieci z autyzmem czy innymi zaburzeniami zwykle podkreślają, że rozwój mowy jest dla nich najważniejszy. Rzecz w tym, że rozwój mowy nie musi oznaczać rozwoju komunikacji, a często dzieci niemówiące mogą porozumiewać się w alternatywny sposób - mówi Renata Kowalska, logopeda z Zespołu Placówek Edukacyjnych.

Mowa odgrywa bardzo ważna rolę w życiu człowieka. Jest najważniejszym i najbardziej popularnym środkiem komunikacji. Dziecko poznaje świat dzięki rozumieniu mowy, a umiejętność werbalizacji pozwala mu na wyrażenie swoich uczuć, emocji, spostrzeżeń. Jednak umiejętność posługiwania się mową nie jest wrodzona. To sprawność, której uczymy się od urodzenia poprzez wielokrotne słuchanie i zapamiętywanie słów wypowiadanych przez rodziców.

Małe dzieci, noworodki i niemowlęta, najpierw porozumiewają się niewerbalnie. Dr medycyny Paul Holinger napisał nawet książkę „Co mówią dzieci zanim nauczą się mówić”, gdzie opisuje dziewięć pierwszych sygnałów, jakimi dziecko wyraża niewerbalnie swoje odczucia. To zainteresowanie, radość, zaskoczenie, niezadowolenie, złość, strach, wstyd, wstręt, obrzydzenie. Dopiero w okresie między 9 a 12 miesiącem życia dziecka uwaga dwustronna zostaje zamieniana na uwagę trójstronną ( dziecko – dorosły – przedmiot, zdarzenie). Wtedy pojawia się tzw. intencja komunikacyjna, dzieci zaczynają podążać wzrokiem w tym samym kierunku co dorośli, pojawia się gest wskazywania. Dopiero wtedy zaczyna się nauka mowy czynnej – proces, który trwa bardzo długo.

Dziecko może mieć jednak rozwiniętą mowę czynną, a nie potrafić porozumieć się z otoczeniem. Widać to u dzieci z autyzmem. Niektóre z nich używają mowy, niestety bez intencji komunikacyjnej i taka mowa nie służy do komunikacji werbalnej. Występują w niej liczne echolalie, czyli dziecko powtarza zasłyszane teksty reklam, filmów czy bajek. Jeśli zadamy takiemu dziecku pytanie, to bardzo rzadko jest ono w stanie logicznie odpowiedzieć. Dzieje się tak dlatego, że brakuje intencji komunikacji. Tak więc tym rozwój mowy czynnej wcale nie musi oznaczać rozwoju porozumiewania się.

Mowa to komunikacja werbalna, tylko jeden z wielu sposobów porozumiewania się. Jest jeszcze komunikacja niewerbalna, gesty, symbole, pisma, piktogramy, PCS. Może być to komunikacja wspomagająca, która wspomaga rozwój mowy czynnej i alternatywna, która mowę czynną zastępuję. Bardzo wielu rodziców broni się jednak przed wprowadzeniem komunikacji zastępczej. Są przekonani, iż w tym momencie logopedzi zaprzestają nauczania mowy czynnej. Nic bardziej mylnego! Wprowadzenie komunikacji wspomagającej czy też alternatywnej w bardzo dużym stopniu pomaga w rozwoju mowy czynnej, oczywiście nie zawsze musi się ona pojawić. Ponadto musimy dać dziecku narzędzie do komunikacji, żeby mogło przekazać nam jak się czuje, że coś go boli, że jest szczęśliwe albo ma gorszy dzień. Unikniemy wówczas wielu niefajnych sytuacji, zachowań niepożądanych, frustracji.

W naszej szkole jest wielu uczniów, którzy komunikują się niewerbalnie za pomocą symboli, gestów Makaton, PCS, piktogramów, specjalnych tabletów. Właśnie z pomocą tych urządzeń, czy systemów mogą w pełni uczestniczyć w życiu społecznym. I to jest ogromna wartość.




Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Terapeuci ZPE oraz opublikowany na portalu Gazeta Olsztyńska: Mowa nie równa się komunikacji, komunikacja nie równa się mowie
Oceń artykuł:

(0)